Nowe zagrożenie

Nieoczekiwani sojusznicy

Dziennik

Wszystko układa się po mojej myśli. Bartolf, ten idiota, został wywyższony do rangi demona Tzeencha. Nie wiem czy jest się czym zachwycać bo wygląda jak idiota, chociaż w sumie z tego co pamiętam zawsze tak wyglądał…szczególnie z tą jego wielka głową. Istotnie jest jednak dlaczego przybył do Sylvani. Dzięki temu, że ma “zawiązać sojusz” z Manfredem można go wykorzystać do pomocy przy zdobyciu ksiąg Nagasha na co również mój gospodarz wpadł. Nasz nowy demona w dziwny sposób chciał uniknąć podpisania cyrografu, który spisał von Carstein, jednak został w końcu przez Bartolfa podpisany lecz nie przez Manfreda, który podpisze to kiedy zdobędę księgi Nagasha a demon wypełni swoja powinność ochrony Wybrańca, czyli mnie (Kolejny sługa? Ciekawe czy będzie tak posłuszny jak Sigmar i Johan). Nastepnym zbiegiem okoliczności było przybycie jakiegoś z dupy wyjętego szlachcica. Co jest bardzo zadowalające również potrzebuje pomocy “wielkiego rodu von Carsteinów” i również tutaj mój gospodarz zgodził się ze mną co do wykorzystania go, jednak nie ksiąg a “składników” do rytuału nekromantycznego wywyższenia (Jeszcze jeden sługa?). Ten szlachcic był ciekawy mrocznej sztuki nekromanci aż do momentu kiedy ożywiłem sobie wierzchowca, po tym wydawał się taki…jakie to było słowo…ach tak, zniesmaczony. I ta jego “etykieta”, to jest jedyna rzecz, która chyba może zdenerwować kogoś takiego jak ja. Wracając do rytuału i magicznych spraw. Zdobycie 1000 zniewolonych dusz nie będzie problemem, Manfred obiecał mi zebrać grupę dziesięciu nekromantów a także wampir Romulus z Nekrarhów zaoferował swoją pomoc. Moim planem jest wybić wioskę i ożywić jej mieszkańców jako nieumarłych po czym odprawić rytuał. Wszystko powinno pójść zgodnie z planem, z tego co słyszałem ten przeklęty śmiertelnik ma jakiś oddział a Bartolf…no cóż on przyda się do drugiej części, czyli piętnastu ciał demonów każdego boga. Przygotowuję się także na zwrot w swojej karierze nekromanty , niedługo będę na tyle doświadczony aby ruszyć naprzód swoją nigdy nie kończącą się naukę magii. Dlatego też stworzyłem nowy amulet szczęścia, do jego stworzenia użyłem pięciu talizmanów wojownika Khorna, trochę spaczenia, czaszki oraz opiłków z obroży ogara Khorna. Całość nazwałem Krwawym Czerepem. Dowiedziałem się także, że pewien orkowy kowal, którego poszukuje przebywa w Wurtbadzie, będę musiał złożyć mu wizytę, ale na razie rytuał jest najważniejszy.

Comments

Azgrael

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.